11 myśli nt. „Rozpostarta płachta nieba

  1. dla Ciebie te 8 miesięcy minęło błyskawicznie, dla czytelnika- dłużyły się i dłużyły 🙂 fajnie, że znowu jesteś w drodze. znowu nic nie musisz, a wszystko możesz… a ja wiem tym samym, że doczekam się tego, co lubię wyjątkowo- historie i fotki kotów 🙂 życzę Ci na Twojej drodze dużo powodzenia- niech zarazki Cię tym razem omijają, a koty będą z Tobą!

  2. Hej, no to ładnie, zatem jak pisałem i pytałem czy żyjesz to Ty już całkiem nieźle żyłeś i to na dodatek w Panamie, cicho ciemny jaki no 🙂 Pzdr 🙂

  3. Cudownie 🙂 , nic nie mogło mi sprawić większej radości. już powoli traciłam nadzieję, że znowu będziemy mieli przywilej bycia częścią Pańskiej podróży,
    a tu taka NIESPODZIANKA.
    Od jutra onthebike moją stroną startową 🙂
    Mnóstwa serdeczności Panie Piotrze i duuuuuuuużo zdrowia.

  4. Bardzo, ale to bardzo ucieszył mnie ten wpis. Miałam przyjemność spotkać Pana na Kolosach w zeszłym roku, gdzie trzeba przyznać położył Pan wszystkich na łopatki swoim występem. Byłam pod ogromnym wrażeniem i nadal jestem. Chociaż mam wrażenie że z trochę innego powodu. Dla większości był to fajnie przedstawiony reportaż z podróży, opowiedziany w taki sposób że wszyscy się śmiali. Mnie natomiast zahipnotyzowała melancholia, a może nawet smutek którym historia była podszyta. Może się to Panu wydać dziwne, ale to było takie DOBRE. Chyba nigdy nie spotkałam się z taką ogromną szczerością i prawdą słuchając kogokolwiek. Kurcze i opowiadał Pan „tylko” o podróży… I na końcu „Włóczykije, włóczykije, jak się wam na Świecie żyje…”
    Po Kolosach i po przeczytaniu Powidoków (kolejne wow) bałam się że to może być koniec dzielenia się Pana z nami swoimi przygodami, tym bardziej cieszę się że tak się nie stało. Powodzenia i proszę pozdrowić koty 🙂

Pozostaw odpowiedź Goska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *