Nie dojechać nigdy

Never arrive, ever from Iść Swoją Drogą on Vimeo.

Z przyjemnością informuję, że w sieci udostępniony został film Bartka Liska o mnie i moich podróżach, zatytułowany „Nie dojechać nigdy„.

Film wystawiony jest za najniższą możliwą stawkę na stronie vimeo, czyli za około osiem polskich złotych. Po opłaceniu podatków, opłat prowizyjnych i innych, na rękę zostanie około pięć złotych do podziału za jedno wyświetlenie. Czy to dużo, czy mało, nie mnie oceniać.

Jeśli ktoś bardzo chciałby obejrzeć film, a z jakichś powodów nie chce/nie może zapłacić, proszę napisać do mnie w tej sprawie na: udazkena@gmail.com i podeślę darmowy kod. 

Mam nadzieję, że film się spodoba i wzbudzi emocje, zainspiruje, czy przeniesie na chwilę w inny świat.  

Poniżej strona filmu z opisem, informacjami o nagrodach i innymi dodatkami.

http://niedojechacnigdy.pl/

 

Together

pp

„I w ogóle muzyka to straszna rzecz. Co to jest? Nie rozumiem. Co to jest muzyka? Co ona robi? I po co robi to, co robi? Podobno muzyka działa uszlachetniająco na duszę. To bzdury! Nieprawda. Działa strasznie, strasznie działa. Mówię o sobie. Lecz wcale nie uszlachetniająco. Nie działa na duszę ani uszlachetniająco, ani poniżająco, lecz drażniąco. Jak to panu powiedzieć… Muzyka zmusza mnie do zapomnienia o sobie, o swoim istotnym położeniu. Przenosi mnie w jakiś inne, nie moje położenie. Pod wpływem muzyki wydaje mi się, że czuję to, czego właściwie nie czuję, że rozumiem to, czego nie rozumiem, że mogę to, czego nie mogę. (…) Muzyka, od razu bezpośrednio przenosi mnie w stan ducha w jakim znajdował się ten, kto ją komponował. Zespalam się z nim duchowo i razem z nim przenoszę się z jednego stanu w inny.” Lew Tołstoj „Sonata Kreutzerowska”

 

La Guajira

la guajira (6)

„- Czy mama jest szczęśliwa? – Co takiego? – Pytam, czy mama jest szczęśliwa? Co w tym dziwnego? – To bardzo niedyskretne pytanie. – To wstyd być szczęśliwym? – Nie, chyba nie… – No, to znaczy, że mama nie jest szczęśliwa. Bo mama się wstydzi. Każdy się wstydzi być nieszczęśliwym. To tak jak nieodrobić zadania, albo mieć pryszcza. Wszyscy, którzy nie są szczęśliwi, czują się winni, jak przestępcy. Być szczęśliwym to prawo i obowiązek ludzi wyzwolonych w naszej epoce.” S. Mrożek „Tango”

 

cafe y arepa

Deklaracja nieśmiertelności

Mompox (2)

„Bo im więcej pragniesz, tym więcej tworzysz sobie ograniczeń. Pragniesz czegoś do tego stopnia, że nie myślisz o niczym innym, nie robisz niczego innego, stajesz się niewolnikiem swojego pragnienia. Kiedy będziesz bardziej dojrzały, doroślejszy, zaczniesz zdawać sobie z tego sprawę… Śmieje się.
…i zaczniesz śmiać się ze swoich obecnych pragnień, jak i z tych wcześniejszych, zobaczysz, że one do niczego nie służą, że są równie ulotne, jak samo życie. Wtedy nauczysz się z nich rezygnować, pozbywać się ich. Nawet z ostatniego pragnienia, które jest udziałem wszystkich ludzi – z marzenia o długowieczności.” Terzani Tiziano

 

Senna kołysanka

„Żyłem więc z dnia na dzień, nie znając innej ciągłości, jak moje ja, ja, ja. Z dnia na dzień kobiety, z dnia na dzień cnota lub występek, z dnia na dzień jak psy, ale ja sam co dzień wytrwale na posterunku. W ten sposób posuwałem się po powierzchni życia, w słowach niejako, nigdy naprawdę. Wszystkie te książki nie całkiem przeczytane, ci przyjaciele nie całkiem kochani, te miasta nie całkiem zwiedzane, te kobiety nie całkiem posiadane. Wykonywałem gesty z nudy lub z roztargnienia. Istoty szły, chciały się uczepić, ale nie było nic i to było nieszczęście. Dla nich. Jeśli idzie bowiem o mnie, zapominałem. Pamiętam zawsze tylko o sobie samym. Powoli jednak pamięć mi wracała, lub raczej ja wracałem do niej i znalazłem wspomnienie, które na mnie czekało” A. Camus „Upadek”

Z dwójki małych kotków, które ktoś podrzucił pod furtkę na kolumbijskiej działce, pozostał tylko jeden. La gata. Piętnaście miesięcy temu była za mała, aby dało się z pewnością określić płeć, ale tak jej z oczu patrzyło, że byłem pewien, że to kotka. Wyrosła, trochę zdziczała, ale gdy podjechałem pod dom i zawołałem kici kici, wybiegła spod podwozia zdezelowanego samochodu i zamiauczała dokładnie w taki sam sposób, kiedy po raz pierwszy usłyszałem ją owego wrześniowego poranka, dwa tysiące czternastego roku.

zz (2)

„Bladym świtem obudziło mnie rozdzierające ciszę kocie zawodzenie. Wyszedłem zdziwiony przed dom. Na prowadzącej do drzwi ścieżce poruszały się dwa maleńkie stworzenia. Jedno czarne, drugie białe. Podszedłem bliżej i wziąłem je na ręce. Momentalnie ucichły, jakbym nacisnął na ich brzuszkach niewidzialny dla mnie pstryczek, potem wtuliły się we mnie ufnie, głośno pomrukując. Zaniosłem je do kuchni, sięgnąłem do szafki i otworzyłem puszkę z tuńczykiem. Kotki błyskawicznie do niej podbiegły i w minutę wyjadły całą jej zawartość. Gdy ukazało się puste dno, zabrudzone łebki uniosły się w górę i ponownie zaczęły przeraźliwie miauczeć. Krzątałem się po kuchni, nie do końca rozbudzony, z rosnącym zadziwieniem, skąd komuś przyszło do głowy zostawić pod bramą dwa koty. Może ktoś widział, jak dokarmiam tamte?

gatos w reten (1)

Ugotowałem jajka, podgrzałem kukurydziane placki, zagotowałem wodę na kawę i starając się ignorować przeszywające ciszę kocie odgłosy, zjadłem śniadanie. Kiedy już zapełniłem żołądek i połknąłem pigułki, wróciłem na patio i położyłem się z kotkami na hamaku. Rozłożyły mi się na piersi. Patrzyły na mnie swoimi szeroko otwartymi oczami w sposób tak naturalny i ufny, że aż trudno było uwierzyć, że zaledwie w godzinę zaskarbiłem sobie takie przywiązanie. Wystarczyła puszka tuńczyka?

Kotki bawiły się przez chwilę rudą brodą, po czym przymknęły oczy i rozcapierzając swoje pazurki, całkowicie oddały się pomrukiwaniu. Zaplątałem palce w ciepłe futerka. Odniosłem wrażenie, że coś przeze mnie przepływa. Dosłownie fizycznie czułem przenikającą mnie, wibrującą energię – rozleniwiającą, łagodzącą ból, wyciągającą chorobę, otwierającą mnie na nadchodzący, płytki sen. Sen, w którym sam byłem kotem, czarnym dachowcem, porozumiewającym się ze światem jedynie mruczeniem, tuptaniem i spojrzeniem. Takim, w którym można zamknąć cały świat”. (fragment książki „Sen Powrotu”, która ukaże się w marcu)

Mario i Piotr (1)

 

Kometa

Capurgana

Zresztą Tatuś zaczął myśleć w zupełnie nowy sposób. Coraz rzadziej i rzadziej rozmyślał o tym, co przeżył w swym przyjemnym, barwnym życiu, i równie rzadko marzył o tym, co przyniosą mu przyszłe dni. Myśli jego płynęły jak łódź, bez wspomnień i marzeń, były jak szare fale, które nawet nie miały chęci dopłynąć do horyzontu. T Jansson Opowiadania z doliny Muminków

 

wigilia