Sound of silence

zorza

„Skąd mi się wzięła potrzeba, żeby tu przyjechać. Zgubić się gdzieś, zahibernować, teraz tylko tego chciałem, spać, długo czytać, nie myśleć zbyt wiele. Marzyłem, żeby mnie nie było przez następne godziny, żeby się wyłączyć, zresetować, pyk i mnie nie ma.” W. Nowicki „Salki”

Wczoraj biegałem po lesie. Wydał mi się dziwnie obcy, albo inaczej – obecny inaczej. I znów, podobnie jak kilka miesięcy temu gdzieś po drodze, miałem wrażenie, że ja się wcale nie poruszam, nigdzie nie przemieszczam, nie biegnę, tylko stoję w miejscu, a las i wszystko wokół porusza się za mnie i rozstępując, umyka do tyłu, rozchodzi, zanika.

Koniec wycieczki i koniec pisania na tej stronie. Nie mam więcej nic do dodania. Inaczej będę się kręcił w kółko ze słowami, podobnie, jak robiłem to przez ostatnie lata z rowerem, jeżdżąc kilka razy do tych samych miejsc, by na koniec i tak znów nie dojechać tam, dokąd dotrzeć zamierzałem.   

Dziękuję wszystkim, co byli tutaj, za ciepłe myśli i słowa otuchy. Strona będzie jeszcze przez jakiś czas funkcjonować, ale powoli będzie zanikać. Może coś zostanie, parę zdjęć, cytatów, dźwięków. Ale ja jestem. Nawet jak mnie nie ma. I może jeszcze trochę pobędę. Postaram odezwać się kiedyś w innej formie. 

„Hello darkness, my old friend, I’ve come to talk with you again (…) and the vision that was planted in my brain, still remains, within the sound of silence.”

 

12 myśli nt. „Sound of silence

  1. „pyk i mnie nie ma” 🙂

    Sterczy w ścianie taki pstryczek,
    Mały pstryczek-elektryczek,
    Jak tym pstryczkiem zrobić pstryk,
    To się widno robi w mig.
    Bardzo łatwo:
    Pstryk – i światło!
    Pstryknąć potem jeszcze raz,
    Zaraz mrok otoczy nas.
    A jak pstryknąć trzeci raz-
    Znowu dawny świeci blask…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *