Wingbeats

a bird

„Kot zatrzymuje czas. Zatrzymuje go w sobie. Dlatego ciągle tak się spina, zakłębia i skupia. Ciężko pracuje, żeby ten czas zatrzymać. Pracuje przez całe życie. Kot jest słaby, delikatny. Łatwo choruje, łatwo go zabić. Musi się starać, żeby dożyć takiego wieku. I nie starzeje się. Wierz mi, kolego. (…) Ale to nie wszystko. Najciekawsze jest to, że taki kot nie tylko w sobie zatrzymuje czas, ale też wokół siebie. Co na to powiesz? Dlatego lubię tego kota i dbam o niego. Bo we mnie też nie płynie czas. Jesteśmy tak samo zdrowi, tak samo spokojni i tak samo czekamy.” M. Płaza „Skoruń”

Wkręciłem się w noc późną, wietrzną, zaciągniętą chmurami, bez gwiazd i księżyca, zupełnie ciemną, zagarniającą wszystko wokół. Jechałem powoli, wypatrując w mocnym świetle latarki jakiegoś miejsca na nocleg, które byłoby czymś odrobinę więcej niż płytkim rowem, czy fragmentem łąki na skraju bardzo gęstego lasu. Kanada to nie Meksyk, czy Kolumbia. Nie wystarczy podjechać pod jakikolwiek dom, albo pod stację benzynową i zapytać o zgodę na rozbicie namiotu. Po pierwsze, zarówno domy, jak i stacje pojawiają się coraz rzadziej, a po drugie, nawet jak mam tyle szczęścia, że przed zapadnięciem zmroku wypatrzę jakieś budynki, to wcale nie mam gwarancji, że ktoś pozwoli mi przy nich zanocować. Sprawę załatwiłaby kasa. Co sto kilometrów są albo motele, albo kampingi, albo jedno i drugie. Tyle, że mnie na te miejsca pod dachem po prostu nie stać. Kilka dni temu mijałem jeden motel z promocją – cena od 160 dolarów. Oczywiście, można coś trafić i za sześćdziesiąt, ale kwota ta dokładnie pięciokrotnie przekracza mój pozostały na Kanadę dzienny budżet.

okazja

Ostatecznie, nocleg na porośniętej gęstą trawą ziemi wcale nie jest najgorszy. Tyle, że spanie w rowie często kończy się nocną, albo poranną wizytą misia. Nie bardzo wiadomo jak się wtedy zachować. Mam spreja, ale wszyscy dokoła tłumaczą, że jak miś będzie głodny, to i tak mnie zje i żaden sprej mi nie pomoże. Ani Muminki, dopowiadam wtedy sam sobie i jadę dalej, z nadzieją, że moje niemal pozbawione tłuszczu ciało nie będzie w żaden sposób atrakcyjne dla choćby najbardziej wygłodzonego i zdesperowanego misia.

Jechałem więc nocą, wypatrując jakichś budynków, bo tego dnia wtłoczyłem w siebie zupełnie nieprawdopodobną ilość kilokalorii i po pierwsze, byłem bardziej tłusty niż zazwyczaj, a po drugie, kupiłem na drogę całkiem sporo jedzenia, którym wolałbym się mimo wszystko z misiem nie dzielić.

Budynki pojawiły się na ziemi, ale równie dobrze mógłbym napisać, że nagle spadły z nieba. Tak mi się zresztą wydawało. Że nagle i niespodziewanie spadły, jakby ktoś je zrzucił prosto pod moje nogi. Przez okna sączyło się żółtawe światło. Podjechałem bliżej. Wyszedł do mnie starszy, białobrody mężczyzna. – Żaden problem, możesz rozbić się gdzie zechcesz, ale najpierw zapraszam do środka, wypijemy, zapalimy, pogadamy trochę. Oczywiście jeśli masz ochotę. – odpowiedział na moją prośbę o nocleg. Święty Mikołaj, pomyślałem, jego też ktoś z nieba zrzucił mi pod nogi.

Słowa unosiły się nad stołem, wzlatywały, opadały i gasły, dym je zasnuwał, zakrywał i chował gdzieś wśród panującego na stole rozgardiaszu. Papiery, puszki, rachunki, pety, kawałki szkła, drewna, metalowe ramki, a w jednej z nich – fotografia białobrodego z młodą kobietą. Jasna, słoneczna, radosna. Jak poruszająca się wraz ze słowami twarz mężczyzny i jego ciepłe, spokojne spojrzenie.

Koty wyszły dopiero po pewnym czasie. Najpierw rude, a potem wielka, czarno biała kocica. – Dziwne, że przyszła, powiedział James, nigdy nie pokazuje się obcym. Wyciągnąłem rękę, podeszła, otarła się, a potem wskoczyła mi na kolana. Dała się dotknąć raz, a potem uciekła i nie wyszła więcej. Czas się zatrzymał, a my w nim.

Rankiem obudził mnie śpiew ptaka. Niby dzwonek. Nasłuchiwałem chwilę, ale dźwięk wtopił się w ciszę i więcej się nie powtórzył. Pożegnałem białobrodego. Ruszyłem dalej, nasłuchując. Ptak na niebie ciszą się unosił, wzbijał wysoko, w chmurach niknął. Zniknął.

2 myśli nt. „Wingbeats

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *